Od dłuższego czasu planowałem instalację jakiegoś "porządnego" Linuksa. Brałem pod uwagę Arch Linuxa i Debiana. Na pierwszy ogień poszedł Arch. Instalacja przebiegła prawidłowo, jednak z uruchomieniem było gorzej. Powitał mnie Kernel panic. Jakby Arch nie widział partycji, na której był zainstalowany. Próbowałem zmieniać wpisy w grubie, instalować jeszcze raz, od nowa tworzyć partycje. Nic nie pomagało. :/ Tak więc końcu się poddałem.
Niedługo po tym pojawiła się czwarta wersja Debiana. Kilka dni po 'premierze' ściągnąłem wersję testing tzw. "Lenny". No i tutaj kolejne problemy, tym razem już podczas instalacji. Debian nie wykrywał dysku twardego. Z tego co się zorientowałem to wiele osób miało z tym problem. Podobno na wersji stable wszystko było w porządku. Jednak kilka dni później dostałem info, że już błędy zostały poprawione i instalacja "Lenny`ego" przebiega prawidłowo. Dzisiaj postanowiłem znowu spróbować zainstalować Debiana. I tutaj surprise! Wszystko przebiegło idealnie. Instalator wykrył dysk i całą resztę mojego sprzętu. Konfiguracja X.Orga i instalacja Gnome także przebiegła bez problemów.
Od dzisiaj mogę cieszyć się działającym Linuksem. Zostało jeszcze trochę konfiguracji, dostosowania do własnych potrzeb, instalacja oprogramowania, ale to już mniejszy problem. ;)

